12.07.2014

Epilog

„…A boy of anguish now, he's a man of soul, 
Traded in his misery for the lonely life of the road. 
The years were cruel to him no, 
He will let them go…”
[Asking Alexandria – Moving On]


Powiew chłodnego wiatru zwiastował nadejście jesieni. Z drzew powoli opadały liście, często padało, a temperatura z dnia na dzień była coraz niższa. Dempsey nawet o tej porze roku wyglądało na zadbane miasteczko. Mieszkańcy grabili liście i chowali letnie ubrania na dno szaf, wyciągając kurtki i swetry.
Harry szedł przez park z dłońmi schowanymi w kieszeniach. Zerknął na idącą obok kobietę, która uśmiechnęła się do niego lekko.
— Gabriel, uważaj na niego — skarcił syna biegnącego kilka metrów przed nim.
— Uważam, ale kręci mi się pod nogami — odpowiedział chłopak.
W następnej chwili rozległ się głośny płacz, gdy młodszy chłopczyk upadł na ziemię. Furia westchnął, szybko do niego podchodząc. Podniósł czteroletnie dziecko i chwycił je na ręce.
— No już, nie płacz, brzdącu — mruknął, widząc łzy spływające po policzkach chłopca. Ten mocno objął go za szyję i po chwili uspokoił się. — Wyjątkowo szybko — podsumował Furia, stawiając go na ziemi, a ten z radością pognał do swojego brata. — Mały symulant.
Kobieta roześmiała się w odpowiedzi.
— Uczył się od ojca.
Powolnym krokiem dotarli pod bramę cmentarza. Gabriel z bratem zniknęli między nagrobkami. Po chwili dwójka dorosłych stanęła obok dzieci przy jednym z zadbanych grobów. W ciszy Harry zgarnął liście z marmuru. Następnie spojrzał na starszego syna, który wbijał wzrok w zdjęcie kobiety na płycie nagrobkowej. Objął go lekko, przygarniając do swojego boku.
Kilka minut później cała czwórka wracała do domu.
— Gabriel za mną nie przepada — powiedziała cicho kobieta.
— Potrzebuje trochę czasu, żeby to zaakceptować — odrzekł pod nosem Harry. — Cały czas ją pamięta.
— Nie chcę, żeby o niej zapomniał. Była jego matką, to nic dziwnego.
Furia westchnął cicho.
— Wtedy nie do końca to rozumiał, ale z czasem docierało do niego, że odeszła. Widzę, że tęskni.
— Miał sześć lat. Wspomnienia z tego okresu zapadają w pamięci.
Przez chwilę szli w ciszy zakłócanej przez dźwięki natury i przechodzących niedaleko ludzi. Harry spojrzał na swoją towarzyszkę.
— Wiesz, że nigdy o niej nie zapomnę…
— Wiem — odpowiedziała. — Widziałam, jak ją kochałeś i nadal kochasz. Nigdy nie przestaniesz, a ja to akceptuję. Tak samo jest z Gabrielem.
Furia odezwał się ponownie dopiero wtedy, gdy weszli do parku. Uśmiechnął się lekko do swoich wspomnień.
— Nawet nie wiesz, jak się cieszyliśmy, gdy dowiedzieliśmy się, że jest w ciąży. Wymyślała setki imion. Po porodzie pielęgniarka powiedziała mi, że jednymi z jej ostatnich słów były nasze trzy imiona. Zdążyła jeszcze chwilę potrzymać Simona. Później zmarła. — Kobieta ścisnęła go lekko za rękę w geście wsparcia. — To był szok. Nic nie zwiastowało, że coś pójdzie nie tak przy porodzie. Zostałem sam z sześcioletnim Gabrielem i noworodkiem. Gdyby nie pomoc jej rodziców, Łapy i reszty, w życiu bym sobie nie poradził. Ledwo dawałem sobie radę. Gabriel cały czas o nią pytał, a to było chyba najgorsze. Minęły cztery lata, a ja cały czas mam przed oczami moment, gdy dowiedziałem się, że Silver zmarła. Było ciężko, ale gdyby nie dzieciaki… Gdy na nie patrzyłem, widziałem ją. Wiedziałem, że muszę sobie poradzić, bo tego by chciała. To chyba najbardziej mi pomagało, chociaż nachodziły mnie różne myśli. Gdyby nie ona, w wielu sytuacjach nie wyszedłbym na prostą. Szczególnie cztery lata przed jej śmiercią, kiedy nie radziłem sobie z przeszłością.
— Była wyjątkowa — stwierdziła kobieta, a Furia pokiwał w zamyśleniu głową.
Dotarli pod dom, do którego weszli. Ledwo zdążyli się rozebrać z kurtek, gdy rozległ się dzwonek do drzwi. Gabriel wpuścił gości do środka. Okazało się, że w odwiedziny wpadli Syriusz i Carmen.
— Cześć, Młody — rzekł siwy już Łapa, czochrając dziesięciolatka po włosach. Chłopak odpowiedział niemrawym uśmiechem. — Co taki nie w humorze?
Gabriel wzruszył jedynie ramionami i zniknął w salonie, odprowadzony wzrokiem swojego ojca.
— Już nie mam na niego siły — mruknął, ściągając Simonowi buty.
Jasnowłosy chłopczyk natychmiast pognał do salonu.
— Młodzieńcze bunty — podsumowała Carmen.
— W wieku dziesięciu lat. Aż się boję, co będzie później — dopowiedział Furia.
— No cóż, każdy przechodzi to w innym wieku.
Niespodziewanie rozległ się głośny płacz Simona. Harry szybko się tam skierował ze złym przeczuciem.
— Gabriel! — warknął rozeźlony, widząc, że dość poważny upadek Simona spowodowany był przez jego starszego brata.
— Ja nic nie zrobiłem!
— Nie kłam mi w żywe oczy! — odparł, podnosząc małego blondyna z ziemi.
— Jak zawsze moja wina!
— Nie zachowuj się jak histeryk.
— To jego wina, że mama nie żyje! A przez nią już nawet nie pamiętasz o mamie!
Zapadła napięta cisza. Nawet ciche rozmowy za drzwiami ustały. Harry patrzył na swojego starszego syna z kompletnym szokiem na twarzy, dopóki ten nie zniknął za drzwiami swojego pokoju, trzaskając nimi. Wybudził się z transu dopiero wtedy, gdy Simon znowu zaczął płakać. Natychmiast przytulił go do siebie. Miał wrażenie, że totalnie nie radzi sobie z Gabrielem. Od jakiegoś czasu nie potrafił się z nim dogadać. Chłopak często się buntował i kłócił się z nim o najmniejsze bzdury. I z każdym dniem było coraz gorzej.
— Pomóc ci? — usłyszał cichy głos. Zerknął w stronę stojącej w progu kobiety. Westchnął. — Może z nim pogadam? — zaproponowała.
— To nie ma sensu. Ostatnio co chwilę ma takie napady. Nie przejmuj się.
— Nie chcę, żebyście się przeze mnie kłócili.
— Musi w końcu zrozumieć. — Kobieta ponownie westchnęła. Furia podszedł do niej z Simonem w ramionach i pocałował ją lekko w głowę. — Nie przejmuj się — powtórzył.
Wrócili do jadalni, gdzie siedzieli Carmen i Syriusz. Simon przyniósł sobie zabawki i bawił się obok stołu, w trakcie gdy dorośli rozmawiali. Kobiety dyskutowały na znany tylko sobie temat, więc Łapa zagadnął chrześniaka:
— Nie myślałem, że Gabriel robi ci takie awantury.
— Nic mi nie mów. Czasami mam ochotę porządnie przetrzepać mu dupę. Może wtedy coś by zrozumiał. W stosunku do Laury zachowuje się jak rozwydrzony bachor. Nie wiem, gdzie zrobiłem błąd.
— Wydaje mi się, że powinieneś z nim szczerze pogadać i wytłumaczyć sytuację — stwierdził Łapa. — Jest dojrzalszy psychicznie. Pamięta Silver, więc ciężko mu zaakceptować kogoś innego na jej miejscu.
Furia westchnął cicho. Do końca wizyty Blacków Gabriel nie wyłonił się ze swojego pokoju.
— Zostaniesz z Simonem? — zapytał Harry, zwracając się do Laury.
— Jasne, nie ma sprawy.
Podszedł do niej, ponownie składając na czubku jej głowy pocałunek. Kasztanowe włosy były tak miękkie jak przed laty. Intensywnie brązowe oczy w ogóle się nie zmieniły. Laura uśmiechnęła się lekko, gdy zniknął za drzwiami pokoju Gabriela.
— Możemy pogadać? — zapytał Harry syna siedzącego przy biurku.
— O czym? — odparł niezadowolony, nawet na niego nie patrząc.
— Tak ogólnie.
— Pewnie masz zamiar prawić mi morały o moim zachowaniu.
— Nie. Chcę po prostu z tobą pogadać. To takie dziwne? — Gabriel spojrzał a niego podejrzliwie, gdy Furia siadał na łóżku, ale zaraz spojrzał przed siebie. — Wiesz… Miałem kiedyś taki okres w życiu, kiedy nie radziłem sobie sam ze sobą… — zaczął.
— Ja sobie radzę — burknął.
— Nie mówię, że nie. Daj mi skończyć — odparł Harry. — Miałem wszystkiego dosyć. Siebie i wszystkich dookoła. Miałem dużo problemów i ledwo sobie radziłem. Nie pamiętasz tego. Miałeś niecałe dwa lata. Ale twoja mama cały czas była przy mnie. — Gabriel zdrętwiał na te słowa. — Pomagała mi jak nikt inny. Walczyła o to, żebym wyszedł na prostą, chociaż jej samej było ciężko. Dzięki niej udało mi się wrócić do normy. Gdy wszystko się ułożyło, wspólnie postanowiliśmy, że chcemy mieć drugie dziecko. Długo się staraliśmy, ale wreszcie się udało. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo się z tego cieszyliśmy. Kochaliśmy je równie mocno, chociaż jeszcze się nie urodziło. Twoja mama zmarła przy porodzie, ale wcześniej wypowiedziała nasze imiona. Pielęgniarce kazała przekazać, że nas kocha. To były jej ostatnie słowa. Była szczęśliwa, że urodziła Simona. Nie obwiniaj go o to, że oddała za niego swoje życie. Zrobiła to z miłości. To samo zrobiłaby dla ciebie. — Gabriel milczał, więc Furia wstał i do niego podszedł. Kucnął naprzeciwko niego, dostrzegając lekko wilgotne oczy syna. — Bardzo dużo dla mnie zrobiła. Została przy mnie, chociaż było ciężko. Nie wyobrażasz sobie, jak bardzo ją kochałem. Nie mógłbym o niej zapomnieć. Zawsze zostanie w moim sercu i nikt mi jej nie zastąpi. Długo nie umiałem pogodzić się z jej śmiercią, ale wiedziałem, że nie chciałaby, żebym do końca życia był nieszczęśliwy. Przy Laurze poczułem, że nie muszę. Nie każ mi wybierać między wami, bo wiesz, że zawsze wybiorę ciebie. Ty i Simon dorośniecie, założycie swoje rodziny, będziecie mieć swoje życie i starego zgreda za ojca. — Gabriel roześmiał się cicho na te słowa. — Pozwól mi nie przechodzić przez to samemu i znowu poczuć się szczęśliwym u boku Laury.
— Nigdy o niej nie zapomnisz? — szepnął Gabriel.
— Nigdy. Tego możesz być pewien. — Chłopak mocno się do niego przytulił. — Nie wymagam od ciebie, żebyś traktował Laurę jak matkę. Chcę tylko, żebyś ją zaakceptował — dodał Furia, nie wypuszczając syna z objęć. Gabriel pokiwał głową. — Chyba trochę przegiąłeś, nie uważasz? — zasugerował cicho, gdy dziecko odsunęło się. — To, co mówiłeś, było dla niej trochę przykre.
Gabriel spuścił głowę.
— Przepraszam.
— Każdy popełnia błędy, ale najważniejsze, żeby się do nich przyznać — odpowiedział Harry, lekko czochrając jego czarne włosy.
We dwójkę poszli do jadalni, gdzie Laura obserwowała bawiącego się Simona. Furia został w drzwiach, a Gabriel podszedł do Laury, która spojrzała na niego.
— Przepraszam — powiedział szczerze chłopak.
Laura zerknęła na Harry’ego, zanim odpowiedziała:
— Rozumiem cię. Usiądź. — Odstawiła drugie krzesło tak, aby chłopak mógł usiąść naprzeciwko niej, co uczynił. — Wiem, jak kochasz swoją mamę. Nie chcę, żebyś o niej zapomniał. Nie chcę też ci jej zastępować, bo wiem, że nigdy mi się to nie uda. Ale — zerknęła jeszcze raz na Furię — kocham twojego tatę i nie chcę, żebyście się przeze mnie kłócili. Nie chcę stawać między wami, rozumiesz? — Gabriel skinął głową, a Laura uśmiechnęła się do niego. — Kumple? — spytała, wyciągając w jego stronę dłoń.
— Kumple — odparł, ściskając ją.
Furia uśmiechnął się lekko.
— To kto pomaga mi przy kolacji? — zapytała głośno Laura.
Harry uniósł ręce w obronnym geście.
— Na mnie nie patrz.
Gabriel westchnął.
— No dobra, poświęcę się.
Widząc, że coś się dzieje, Simon zerwał się do pionu i pobiegł do kuchni zaraz za Laurą i Gabrielem. 
Furia spojrzał na stojące na szafce zdjęcie Silver. Uśmiechnął się lekko. Wiedział, że jego anioł zawsze jest przy nim. W jego sercu.

****************************

Anonimowy, na Dramione nie macie co liczyć. Osobiście nie przepadam za tym paringiem ;)
Katie Smith, szefem Harry'ego została przypadkowa postać :)
kinina, jak widać, nie do końca był taki happy end ;D
Alessandra Dus, przepowiedni Trelawney do ostatniego rozdziału nie wstawiłam, więc nie jesteś ślepa xD
Nikita Silver, Ringo~Sensei, Drarry raczej też nie napiszę ;D

I dotarliśmy do końca tego opowiadania. Każdy spodziewał się szczęśliwego zakończenia po 54 rozdziale, ale mam nadzieję, że epilogiem trochę Was zaskoczyłam ;)
Dziwnie się czuję pisząc pożegnanie na tym blogu. Prowadziłam go regularnie przez prawie 2 lata (5 sierpnia miną równe 2 lata), więc trochę się do niego przyzwyczaiłam, jak do każdej swojej opowieści.
Z całego serca chciałabym podziękować każdemu czytelnikowi z osobna, ale było Was zbyt dużo, żeby każdego wymieniać. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze i te, które zawierały konstruktywną krytykę. Dziękuję za wsparcie i za to, że byliście ze mną.
Szczególne podziękowania dla SimpleHope, która sprawdzała rozdziały Bitwy Myśli i część Instynktu Mordercy oraz dla Anny, która zajęła się drugą częścią Instynktu Mordercy, a w ostatnim czasie ponownie sprawdziła całą Bitwę Myśli i kończy sprawdzanie początkowych rozdziałów Instynktu Mordercy. Bardzo Wam dziękuję za wyłapywanie moich (czasami komicznych) błędów.
I co teraz? Nie wiem. Zwykle po zakończeniu jednego opowiadania już miałam w głowie miliony pomysłów na kolejne. Teraz za bardzo ich nie mam. Chciałam napisać coś całkowicie swojego, jednak jeszcze nie zdecydowałam, czy to zrobię. Może jednak napiszę jeszcze jednego Pottera (mam jakiś ogólny pomysł, ale nie jestem do niego przekonana). Zobaczę z czasem. Na razie piszę miniaturkę na Drugie Oblicze/Diament Ciemności. Zapewne niedługo ją opublikuję. Mam jeszcze kilka pomysłów na inne miniaturki na tamto opowiadanie, więc pewnie będę je realizować, dopóki nie znajdę natchnienia na kolejne opowiadanie. Tutaj może też coś się jeszcze pojawi..
Teraz zajmę się jeszcze sprawdzaniem Diamentu, Bitwy i Instynktu. Chcę, żeby było w tych opowiadaniach jak najmniej błędów :)
Jeśli macie jakieś pytania, najlepiej piszcie na asku, a na pewno odpowiem. Jakby co to odpowiem oczywiście pod komentarzem :)
Pozostało mi powiedzieć: do zobaczenia na kolejnym blogu ;*